Powrót do strony głównej

Czytam


goodreads.com

KONTAKT Z AUTORKĄ

Kategorie: Wszystkie | Komiks | Przemyśliwam
RSS
wtorek, 29 stycznia 2013
Infowyłapywacze

 

        Przyszła do mnie Maman, przerażona nieco. Szkoła udostępniła jej dane na swojej stronie. Żadne tam halo straszne. Imię, nazwisko, stanowisko. Maman twierdzi, że teraz wydzwaniają do niej Jacyś. Że wysyłają Paczki Powitalne Kup A Dostaniesz Prezent. Że przychodzą Oferty Kosmetyczne dla sześćdziesięciolatek. Nie dajmy się zwariować – rzekłam i zaczęłam tłumaczyć Maman, że z samego imienia i nazwiska a nawet stanowiska Hieny czyhające na mamine dochody nie są w stanie wydedukować ani numeru telefonu, ani adresu ani tym bardziej wieku. I tu padło pytanie, które paść musiało: SKĄD w takim razie znają?? 

       Od jakiegoś czasu pochłania nas, ludków Ery Internetu, obsesja ujawniania danych w sieci. Znajomi informatycy podnoszą larum: na fejsie można znaleźć twój numer telefonu! Wszyscy mogą sprawdzić, gdzie mieszkasz! Wiemy jak wyglądają Twoje dzieci! I Twój mąż! Oj.

       Stanęły mi przed oczami porwania, ludzie tysiącami zwalający się na moje urodziny (Hm. Jakby przynieśli żarcie to w sumie czemu nie…), włamania oraz szantaże. Zaczęłam poważnie rozważać usunięcie rozlicznych kont na społecznościówkach, zdjęć na guglach i wypisanie się z wszystkich możliwych newsletterów, dzięki którym mam kilka razy dziennie miłe wrażenie, że ktoś chce do mnie napisać. Podeszłam do sprawy systematycznie i spłodziłam listę. I tak jakoś podczas tego płodzenia, czy to z powodu wrodzonego lenistwa, czy może bardziej herbaty z pomarańczą w obecności czekoladowego founde, doszłam do wniosku, że duppa. Choćbym nie wiem jak usuwała, nie usunę. Informacje o mnie są dostępne w ewidencji gospodarczej, u operatora telefonu i internetów, w bankach, u moich klientów (którzy czasem mylą mnie ze swoimi klientami i proponują mi kupno luksusowej wanny), na stronie firmowej, na grupach dyskusyjnych (strach pomyśleć co będzie, kiedy jakiś Kominek dorwie się do moich wpisów sprzed siedmiu-ośmiu lat), u firm, w których konkursach brałam udział. Tutaj jest odpowiedź dla mojej kochanej Maman, SKĄD Oni Wiedzą. Stąd właśnie. Wystarczy, że kupując w Znanej Firmie weźmiesz udział w konkursie – Znana Firma nie odpuści i do końca życia będzie Cię bombardować propozycjami zakupu Kremu W Bardzo Korzystnej Cenie, ofertami Super Kredytu oraz Prezentu W Postaci Kołder Wełnianych (które otrzymasz po uiszczeniu opłaty za prenumeratę fenomenalnej serii „Gwiazdy Polskich Seriali”).

       Dałam sobie spokój. Nie będę usuwać. Wypisałam się z paru bardziej irytujących subskrypcji (z niektórych nieskutecznie, pozdrawiamy Groupon), usunęłam kilka martwych kont na dziwnych portalach, zamknęłam zmarłego kilka lat temu śmiercią naturalną bloga. Na powszechność informacji nic nie poradzę. Mogę nerwowo trząść tyłkiem. Albo stoicko przejść nad tym do porządku dziennego. Czego i Wam, mili moi, życzę.

       Pocieszający jest fakt, że póki co do Maman nie przychodzą oferty dotyczące pochówku. Najwyraźniej nie wzięła jeszcze udziału w promocji.

(A teraz bardzo proszę mnie udowodnić że nie mam racji. Czas start.)

środa, 23 stycznia 2013
Blogolansio

       Siedzę i czytam i czytam i piję kawę, herbatę i czytam. Uśmiecham się do Kury, popłakuję u Chustki. Nudzę się u jakiejś świeżo-założonej nastolatki.

       Odkrywam BLOGOSFERĘ. Jo głupia myślołech, że to takie pisanie dla amatorsiów, co to chcą się z ludźmi podzielić myślami, obrazkami, żartami alboczymtamjeszcze. Ewentualnie podyskutować sobie na zadany temat z możliwością kasowania niewygodnych komentarzy (po co hodować wrzody). Łooops, bardzo nam przykro, panience się blog z pamiętnikiem z wakacji pomyrdał. Okazało się otóż, że aby być Blogerem (przez średnie "B" przynajmniej) nie wystarczy sobie mieć stroneczkę z rysuneczkami. Żeby być PRAWDZIWYM trza Mieć Dużo Komciuff o określonej jakości (nie sprecyzowano jakiej). Obecnym Być w Mediach Tradycyjnych (obstawiam, że w roli kolejnego Ekspertaodczegośtam - telewizje śniadaniowe kochają Ekspertów). Kreować Opinie (Blog Zucha na ten przykład kreuje opinie na temat accountów i informatyków). Udzielać się na Konferencjach (chętnie się udzielę rozwijając temat "bicie piany a blogowanie dla funu"), pisać Książki, Artykuły, Kręcić Filmy, czyli ogólnie robić z własnej duppy (excuses le mot) niewiadomoco. 

       Zajeżdża mi to szerokopojętym celebrytyzmem. Czyli śmierdzi. Kominek (pojedę sobie lekko, z gościem nie piłam, więc póki co nie będzie do mnie dzwonił o trzeciej nad ranem z propozycją wybicia zębów) na podstawie w.w. kryteriów prowadzi ranking blogów. RANKING. Nie "moje ulubione blogi". Nie "moim zdaniem ciekawe blogi". Absolutnie i jeszcze raz NIE. Kolega Kominek królewskim gestem rozdaje nominacje do złotych, srebrnych, brązowych dziesiątek, do "najlepszych tekstów", określa, kto jest ikoną blogosfery. Wymienieni na jego "listach obecności" skaczą wzwyż w rankingach oraz po łóżkach, reszta kwili i stara się być Bardziej.

  • Zapytajnik pierwszy: dlaczego Kominek jest WPŁYWOWY? Skąd się bierze jego wpływowość? Łażę po tym jego blogu i łażę i oprócz nieco kontrowersyjnej ale ciekawej szaty graficznej (kiepsko się czyta, zwłaszcza jeśli ktoś cierpi na notoryczną gonitwę myśli) nie widzę nic, co wyróżniałoby go z tłumu. Ja nie chcę hejtować czy jaktosiętamnazywa. Ja po prostu LUDZIE, ALE NIE ROZUMIĘ. Nie znalazłam nic wciągającego w dziale Media. Ani Social Media. Ani Blogosfera. Ani Tech&Mobile. O zakładce Uczucia&Emocje nie wspomnę. NIECH MIĘ KTOŚ WYTŁUMACZY. Prosz.
  • Zapytajnik wtóry: po co ludzie tworzą blogi? Ja wiem po co ja. Bo mam śmiszne (przynajmniej w założeniu) rysunki, lubię jak ludziki je oglądają i klaszczą w łapki i jak widzę dużo lajków to się cieszę, że się ludzikom podoba i że się pośmiały trochę w ten pochmurny dzień. Wiem, po co pisała Chustka. Mam wrażenie, że wydajemiesie, że wiem dlaczego pisze Radomska. Na moje niewprawne oko żaden z tych blogów nie ma w założeniu kryteriów Pana Kominka. Siemisiewydajesie, że komuś pomylił się marketing reklamowy z radosną twórczością. Nie wiem jak reszta amatorstwa, ja zasadniczo cieszę się, że w rankingu Kominka mnie nie ma i nie będzie. Póki tak się dzieję mam pewność, że uprawiam "sztukę dla luda" a nie "sztukę dla ego" (własnego naturalnie). 
  • Zapytajnik czeci: (do przedyskutowania w internetu jak ktoś jest nołlajfem a jak ktoś nie jest to po drinku w sobotę): CO TO WŁAŚCIWIE JEST BLOG?? Piszcie komcie. 


Zdrawim.
Wasza Najoddańsza

Ps. Wątpiących informuje się że zarówno błędy stylistyczne jak i ortograficzne w powyższej wypocinie zostały popełnione celowo. Nie ma, że boli, musi boleć.


poniedziałek, 02 lipca 2012
Friendy

Tak z okazji jutrzejszego dnia mi przyszło poniekąd. Ta, wiem, że nieśmieszne, ale za to prawdziwe. Z życzeniami dla Przyjaciela, który mam nadzieję wywali z pamięci jakieś ostatnie pół roku i nadal Przyjacielem pozostanie.




piątek, 20 stycznia 2012
Niesmaczna refleksja na poważnie

Tera bez rysunku będzie. Rozpoczął się III etap, w którym również możecie wysyłać smsy o treści F00033 na numer 7122 - to głosowanie na Bloga Blogerów.

Zasadniczo nie pretenduję, ze względu na natłok blogów o chorych dzieciach, które poruszają wewnętrze każdego dobrego człowieka i grają na delikatnych strunach ludzkiego współczucia. Zaczęło się w zeszłym roku od bloga Kochamy Laurę, przez który nie byłam w stanie przebrnąć. Nie ze względu na okropieństwo (chociaż fakt, opis wypadającej stomy delikatny nie był) tylko kompletną niezdolność Autorki do literackiego przedstawienia faktów. Był/jest to po prostu tragicznie nudny kawałek internetu (sory Winetu). Blog ten otrzymał wyróżnienie (czy coś w tym stylu) i w tym roku mamy totalny wysyp Tadeuszków, Mateuszków, Darusiów i setkę innego bardziej lub mniej chorego przewlekle narybku. 

Mój blog omija tematy okołoonkologicznie. Być może ze względu na szczęśliwy fakt, że Najmłodszy we wtorek kończy ostatnią chemioterapię i jest szansa, że to rzeczywiście będzie koniec leczenia (trzymajcie milion kciuków, bo ja po tym prawie roku bujania się po szpitalu boję się w to wierzyć). A być może dlatego, że o ile rozumiem potrzebę dzielenia się z ludźmi swoimi przejściami (nazwijmy to rodzajem terapii) to robienie z tego konkursu czyje dziecko jest bardziej, powoduje u mnie uczucie... niesmaku. 

Soł, na totalną wygraną nie liczę. Ale jeśli Wy liczycie to wysyłajcie - jestem za :)