Powrót do strony głównej

Czytam


goodreads.com

KONTAKT Z AUTORKĄ

Kategorie: Wszystkie | Komiks | Przemyśliwam
RSS
sobota, 02 września 2017
O kruchości świata

Wieczór jest tym kawałkiem rzeczywistości, który skłania mnie do spontanicznej konsumpcji. Lodówka nigdy nie bywa tak kusząca, jak o dziesiątej wieczorem. Te wszystkie paszteciki, serki, dżemiki szepczące słodko zza stalowych drzwi... Ale nic, powtarzam: NIC, nie szepcze tak słodko, jak kruche ciasteczka. Przy czym obowiązuje zasada, że im bardziej kruche, tym słodziej wzywają.

Nie wiem, co jest przyczyną stanu ich wieczornej kruchości. Nie smakują tak, pięknie podane na talerzyku w trakcie ckliwego filmu o strzelających oczami robotach. Nie promieniują wanilią tak intensywnie, przegryzane podczas hejterskiej sesji przed komputerem. Nie pieszczą podniebienia z takim zapałem, zaproponowane gościom po obiedzie. Po prostu nie, i już.

Idealne kruche ciasteczko posiada kilka cech. O stopniu kruchości już wspomniałam. Oprócz tego musi być maczane. Najlepiej w herbatce albo bawarce. I koniecznie pół ciasteczka powinno zostać w tej herbatce, bo się za bardzo namoczyło. Można wtedy troszeczkę zakląć, ale nie za bardzo. Dobrze by było, gdyby ciasteczko posiadało jakąś lepką część. Na przykład marmoladkę wiśniową. Taką, co się lepi, ale nie maże. Wtedy można oblizywać paluszki. Konieczna też jest aromatyczność (wanilia, rum albo migdały powodują ślinotok wspomagający oblizywanie paluszków).

No i rzecz najważniejsza: Idealne Wieczorne Kruche Ciasteczko musi być spożywane w łóżku przed samym snem. Bez tego będzie Ani Trochę Wieczorne oraz zupełnie Nieidealne. Po takiej konsumpcji, wśród mlaśnięć, cmoknięć, westchnień i delikatnych przekleństw ("do kurtyzany ubogiej, znów mi wpadło do herbaty!"), można wreszcie osunąć się na poduchy i zapaść w błogość, przerywaną jedynie chrzęszczeniem okruszków pod łopatkami. Z nadzieją, że w nocy z tych okruszków wypączkuje następne pokolenie.