Powrót do strony głównej

Czytam


goodreads.com

KONTAKT Z AUTORKĄ

Blog > Komentarze do wpisu
Fanpejdż

Koleżanka przywlokła za sobą fanpejdża. Na fanpejdżowych zdjęciach kobitki prezentują z dumą pieprznik w zlewie, zakalce, upaprane dzieci, makaron gotowany w ekspresie do kawy oraz rozwydrzone zwierzęta. Nazwa fanpejdża mówi sama za siebie: Chujowa Pani Domu. - Bosz! - pomyślałam - Jaka wspaniała strona! Ja też tak chcę!

Postanowiłam natychmiast poczuć się lepiej. Pogoniłam dziecko do drugiego pokoju, nie będzie mi tu grało w Majnkrafta. Wyciągnęłam z lodówki butelkę białego półwytrawnego. Włączyłam radio. Zapaliłam świece. Wyciągnęłam wiolonczelę. Jak się bawić to się bawić. 

Wrócony z pracy małż zastał niezłożone pranie (haha!), nieogarniętego Najmłodszego (huhu!) oraz Koty z pustą michą i wyrzutem. Popatrzył, podrapał się po czaszce i wyciągnął komputer. Nieustępliwie nalałam sobie trzeci kieliszek. Małż założył słuchawki. Nerwowo przełknęłam krakersika. Najmłodszy rozlał sok i chaotyczne poszukiwał ręcznika papierowego. - W szafce! - rzuciłam. Osz ty. Nie będę patrzeć. Nie widzę tego. Nie angażuję się. Winko. Krakersik. Sam Smith w tle. Podkręcę volume.

Kocia kupa może będzie śmierdziała mniej po jeszcze jednym kieliszeczku? Nie. Niebałdzo. Małż się ruszył, dobra nasza. - Nie ma moich szklanek do łiski! - Są. Stoją pod twoim nosem. Popatrz na nie. Kupa śmierdzi. Małż wraca ze szklaneczką. - Pomyślałem, że napiję się z tobą - uśmiecha się. Druga kupa śmierdzi do kwadratu. Kot z zapałem wciera trójkolorową sierść w pranie. Najmłodszy rozdeptał połowę krakersików. Butelka kończy się nieubłaganie.

Po trzech czwartych litra białego wina, paczce krakersów i bardzo nerwowych dwóch godzinach, z żalem zakończyłam swoją karierę Chujowej Pani Domu. Najwyraźniej chujowo* mi to wychodzi.

* Ja bardzo przepraszam, że się wyrażam. Ale w zaistniałej sytuacji nie mam innego wyjścia.

środa, 07 stycznia 2015, kajagrafik

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu: