Powrót do strony głównej

Czytam


goodreads.com

KONTAKT Z AUTORKĄ

Blog > Komentarze do wpisu
O kobiecym zakłamaniu

Jestem na diecie. Tak, wiem, kłamałam pisząc, że mi to nie robi. Kłamałam pisząc, żeby nażreć się czekolady, bo to poprawia humor. Kłamałam sugerując, że wystarcza mi opinia mojego faceta.

Pewnego pięknego zimowo-wiosennego dnia okazało się, że moi teściowie mają w pokoju lustro. Duże. Szykując się do bardzo świątecznego śniadania stanęłam przed tym lustrem. Nie żeby coś, po prostu było po drodze. Wykrzywiło się do mnie. Ja wykrzywiłam się do niego i stanęłam na wszelki wypadek bardziej przodem, żeby nie było widać brzuszka. Lustro zarechotało wrednie. Oj. Niedobrze.

Tak właśnie wyglądał początek mojej gehenny. Oczywiście nie odmówiłam sobie tej pieczeni z jelenia, bigosiku i serniczka na zimno. No a babka czekoladowa to w ogóle ten tego. I mieli tofifi, które ja w ogóle bardzo. Ale ziarno zostało zasiane.

Walka została rozpoczęta. Z żalem patrzę na chlebuś i walające się po mieszkaniu krówki z Milanówka. Wykręcam nos w drugą stronę, kiedy kolega Małż szykuje sobie pełnoserowego tosta z majonezem i dużymi ilościami czegośtam. Pluję czerwoną niesłodzoną herbatą udając, że wcale nie jedzie podpleśniałą ścierką. Nie wyżeram pełnotłuszczykowego obiadku, który gotuję dla tak zwanej Rodziny. Jestem twarda. Przeważnie.

Bo czasem po cichu zjem kilka krówek. Albo w akcie rozpaczy łyżkę cukru. Gałczyński pisał o świni, którą odzwyczajano od jedzenia. Eksperyment prawie się udał, tylko świnia zdechła. Ja będę twardsza. Nie zdechnę. Po moim trupie.

poniedziałek, 22 kwietnia 2013, kajagrafik

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
Gość: Mooniak, *.ajc.com.pl
2013/04/22 17:04:39
Oj, kochana, wiem, co czujesz... Jednak może odmawiać sobie całkowicie przyjemności, a potem czuć wyrzuty sumienia przez tą naszą słabą-silną wolę, zamiast na dietę radykalnie przechodzić, to warto zacząć ćwiczyć? Przegryźć będziesz mogła czekoladkę od czasu do czasu (mam na myśli kawałek, a nie tabliczkę, o czym sama sobie muszę przypominać...), zdrowiej się poczujesz i weselej - bo i ćwiczenia i czekolada wyzwalają endorfiny :)
-
kajagrafik
2013/04/22 17:21:01
I tak jutro kończy mi się karta miejska, więc będę zaiwaniać rowerem. Ale jak znam swoje górne pół to to nic (albo niewiele) da. Bo u mnie to tak działa, że dolne pół chudnie a góra nie zauważa, że dół zasuwa. Jakaś trefna jestem. A w ogóle to dzisiaj mam imieniny i nie mam czekuladek. Snifusnif.
-
Gość: Erzabeth, *.warszawa.mm.pl
2013/04/22 17:48:20
:D No patrz, też zaczęłam. Po tygodniu w akcie desperacji, powąchałam ciasteczka schowane do słoiczka.
Powodzenia!
-
kajagrafik
2013/04/22 17:57:49
To nie jest desperacja. Desperacja jest jak drży Ci ręka, którą niesiesz do zaślinionych ust łyżkę cukru. Wtedy - tak, to JEST desperacja.
-
Gość: PPaweł, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2013/04/22 22:02:06
Ach, faktycznie widziałem dzisiaj że imieniny Kai. W cukierni na tablicy takiej specjalnej widziałem ;->
Wszystkiego najlepszego :-)
-
Gość: bans, *.ip.netia.com.pl
2013/05/08 13:47:31
Nie rób scen, komfort życia po rozpoczęciu sensownego odżywiania wzrasta tak, że się nie chce wracać do jedzenia lepkich, słodkich i tłustych świństw. Nie chodzi nawet o odchudzania, ale o samą zmianę nawyków żywieniowych - i to naprawdę nie jest rudne. Utrudniasz to sobie sama nakręcając się pisaniem o krówkach, ciastkach i majonezach. Jak już musisz koniecznie jeść słodkie, to zrób sobie sałatkę banan+jabłko+kiwi+pomarańcza, pocięte w kostkę i zmieszane. Cała micha pysznego żarcia, a kalorii mniej niż w tabliczce czekolady. Witaminy i inne takie w bonusie.

To pisałem ja, bans, 13 lat temu o 20kg cięższy.
-
Gość: Carlos Alejandro Jose Luis Marcelo Rodrigo Cesar Manuel Edward Miguel de Canto, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2013/06/03 12:47:02
Kaja, a co Ty się tak umartwiasz? Zacznij biegać. Nie ma lepszego sposobu na zrzucenie wagi. Wymaga to oczywiście samodyscypliny i przełamania w pewnym momencie, ale prócz efektów wizualnych daje radochę z endorfin. :) Nie jem mięsa ponad 19 lat, wcale mi to nie pomogło i musiałem ostatnio trochę zrzucić. Bieganie mi wystarczyło no i oczywiście jem dokładnie to samo co wcześniej. Ja się spali 1000 kalorii dodatkowo w ciągu dnia, to czekolada nie przeszkadza. Góra też malej. Oczywiście z brzucha najtrudniej, ale ten po pierwsze znika i zostaje tylko trochę tłuszczu do wypalenia. Brzuszki wystarczą. :) Konsekwencja niestety jest potrzebna, ale efekt jest. Od świąt Bożego Narodzenia do marca spadło mi prawie 10 kilogramów.
-
kajagrafik
2013/06/03 14:26:16
Nienawidzę biegać :) Bieganie to dla mnie wyższa forma masochizmu :). Na pocieszenie napiszę, że aktualnie ważę 55,5 kg czyli pół kilo za mało, czyli w 1,5 miesiąca zrzuciłam 6,5 kg, dziękuję, czuję się dobrze i nie umartwiam się jakoś specjalnie. W każdym razie mniej niż gdybym musiała biegać ;). Dzięki za komentarz - przypomniałeś mi, że chyba miałam tutaj coś pisać od czasu do czasu ;)
-
Gość: Carlos Alejandro Jose Luis Marcelo Rodrigo Cesar Manuel Edward Miguel de Canto, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2013/06/03 16:09:16
Gratulacje, chociaż IHMO trochę za szybkie to zrzucenie. 3-4 na miesiąc to optimum.

Bieganie dla wszystkich na początku wydaje się fatalne. Inna sprawa, że to głównie problem wynikający z naszego wychowania fizycznego w szkole... Zajęcia z WF i bieg na 1000 m, to było jedno z najgorszych doświadczenie jakie pamiętam ze szkoły. Teraz biegam dla przyjemności. O ile nie masz problemów zdrowotnych, to nie ma lepszego sportu. Może i na Ciebie też przyjdzie czas. Ja długo, długo, długo się przybierałem i teraz żałuję ;)
-
kajagrafik
2013/06/03 16:23:38
Nie wiem czy za szybkie - nie głodziłam się, pilnowałam tysiąca kalorii, co przy braku cukru w herbacie nie jest czymś bardzo trudnym. Samo tak zjechało, z planu żywieniowego wynikało, że 56 osiągnę koło sierpnia.
Do biegania nie przekonasz mnie :) Rower - proszę bardzo, z bieganiem się wypchaj :) Czy ja Cię przekonuję do wyskakiwania na ciuchy z koleżankami? ;) Nie wynika to z wychowania fizycznego gdzieś tam - ja zawsze byłam osobą wysportowaną (teraz może trochę mniej), ale po prostu NIE CIERPIĘ biegać. Kolka, bolące kolana, śmierć na twarzy, wymęczone stawy - po co się tak katować, jest tyle innych fajnych form fizycznej aktywności okołosportowej ;)
-
Gość: PPaweł, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2013/06/12 21:54:34
E, no co tam, z głodu nie masz nowych pomysłów? ;-)
-
Gość: pirogronian, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2013/07/29 16:15:28
Kiedy będzie nowy wpis? BTW - ja czasami biegam. Czasami. Jak się ktoś z rodziny zmobilizuje, bo samemu nudno.
-
2013/09/18 14:20:47
To co piszesz pokrzepia mnie. Wszyscy kłamiemy i mamy słabości a to daje nam możliwość przyznania się do wad i zmierzenia z nimi :)
-
2013/09/22 19:12:27
Wciąż czekam na nowe wpisy... Piszesz :*******************************
-
2013/10/18 14:15:25
P o w o d z e n i a !!! mimo wszystko:)
-
2013/10/18 23:19:11
A ja tam ci zazdroszę, że w ogóle zaczęłaś. Teoretycznie odżywiam się zdrowo, bo po prostu jak się nażre tłustego, to mi niedobrze. Ale za skarby tego świata, nie mogę się powstrzymać od czekolady z orzechami i trufli Wawela z przekładańcem i paru jeszcze innym pyszności, które ciągle odkrywam. A tu zima za pasem i żaden rowerek nie wchodzi w grę ! A na narty, to brrrrrr ! Więc, jak znam życie, dobiję do tej grubej krechy, co zwykle i znowu będą mnie cisnęły spodnie. I nie będę się mogła wcisnąć w żadne porządne ciuchy na Wigilię u rodziny. Horrorrrrrr !!!
-
2013/11/01 10:46:59
Pierwszy blog od roku (ponad), co go do ulubionych dodałem. I pierwszy lajfstajlowy w ogóle. Dobrze, że Ciebie autorko Blox wygrzebał z przepaści czasu i wrzucił na główną.
Poproszę o nowego posta
-
2013/11/12 12:14:31
hmm, jak tam poszło z dietą ? a własciwie z tymi kilogramami do zrzucenia :D
-
2014/08/20 10:21:03
Bardzo trafne spostrzeżenie, drugi mój ulubiony pasek po tym z legendarnym tekstem: biokominek cena wytrawne wino, trzy słowa ktore pomagają przetrwać jesień :)