Powrót do strony głównej

Czytam


goodreads.com

KONTAKT Z AUTORKĄ

Blog > Komentarze do wpisu
Zmyłka

Na Barbados dwadzieścia i siedem stopni w cieniu. Palmy fikuśnie machają liściastymi łapami. Turkusowo połyskuje horyzont, po piasku można tylko w klapkach, bo parzy. Natrąbiony karaibskim rumem Murzyn oferuje domki jakichś zagramanicznych ślimaków, cholera wie, jakim cudem i z czego to ewoluowało. Koło baru, na palach wbitych w przybrzeżny piach, suszą macki ośmiornice, zwisające beznadziejnie jak popsute parasole. Na kontuarze, zacienionym strzechą z suchych łap palmowych, oczekuje drink. Lepiej nie wiedzieć co tam włożyli, na szklankę wciśnięta papaja, dwie słomki, dużo lodu. Jest moc. Wrzeszczy jakieś ptaszysko, czyjeś żagle kołyszą się leniwie tam, gdzie woda już nie jest przezroczysta. Kawałek dalej trzeszczy calypso z nadwyrężonych dwudziestowatowych głośniczków.

Katuję Travel Channel. Za oknem minus trzy, śnieg znów zapomniał, że już połowa marca. Grzejniki olejowe zasuwają na dwie grzałki. Piesa trzęsąc kuprem galopuje z zamarzniętego podwórka, z wyrzutem patrzy mi w oczy. To na pewno moja wina. Przecież kilka dni temu już było ciepło i tak cudnie pachniało psimi kupami. Jak mogłam, ja podła, za tyle bezinteresownej miłości, taka zmyłka.

Olśniewający czerwienią zachód słońca zapowiada na jutro piękny zimowy dzień. Za dwa tygodnie Wielkanoc, pora lepienia tradycyjnego śniegowego zająca. Przy odrobinie szczęścia na Gwiazdkę będzie jak znalazł.

sobota, 16 marca 2013, kajagrafik

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu: